niedziela, 16 października 2011

Niedzielnie


Wreszcie wolna niedziela :) Trochę leniwa, trochę spotkaniowa.
Dawno nie było i stęskniłam się za tym.
A teraz kawka i planowanie tygodnia, co by się nie zagubić za bardzo.
I tylko głos córki lekko niepokoi ale zobaczymy jak się rozwinie do jutra.




czwartek, 6 października 2011

Rozmawiamy

Dziś wyjątkowo miałam spotkanie z klientką i nie miał kto się zająć dziećmi. Na szczęście dzieci zajęły się czymś w łazience więc mogłyśmy spokojnie pogadać. W pewnym momencie Weronika krzyczy: - Mama Mikołaj bierze twoją szczotkę na krostę. Po chwili wbiega do pokoju i stawia mi przed monitorem peeling ze szczoteczką :) nie wiem jak sobie wykombinowała tą szczotkę na krostę.

środa, 28 września 2011

Lubię


Rozczula mnie bardzo, gdy moje dzieci zasypiają na wieczornej bajce. Weronice zdarzyło się to może z 5 razy w życiu, Mikołajowi jeszcze nigdy. Zazdroszczę rodzicom których dzieci zasypiają przy zabawie lub w trakcie innych czynności, nie wiem dlaczego ale dla mnie jest to słodkie i magiczne. Moje dzieci są pod tym względem mało magiczne, śpi się w łóżku i koniec.


niedziela, 25 września 2011

Tam i z powrotem



Wczorajszy dzień zaczął się wcześnie skończył się dziś. Jak co sobotę. Chyba nawet już nie jestem zmęczona.

Zastanawiam się czy to co robię zaczyna mi się znów coraz bardziej podobać, ale jestem na razie zbyt zapracowana i nie mogę się zdecydować. W każdym bądź razie jest lepiej niż gorzej ( tak sobie po polsku zamarudzę co by nie powiedzieć że jest dobrze :) Ładuję się i akumulatorki i śmigam w świat.

piątek, 23 września 2011

Shopping



Zakupy zawsze pomagają jak ma się problem. Nawet taki wyimaginowany.
To takie śmieszne i niedorzeczne, ale mężczyźni mają to swoje piwo dla relaxu, więc nam też się coś należy. W tym roku jedna taka sukienka od męża udowodniła, że kobiety nie są aż tak skomplikowane, jak się wszystkim wydaje.

czwartek, 22 września 2011

Jesień



Nie wiem czy to tylko jesień, czy też nocne Polaków rozmowy balkonowe. Wyjątkowo niebezpieczne.

niedziela, 7 sierpnia 2011

Trochę chmur, trochę słońca...


Ostatnio mamy ciężki czas. Dzieci przechodzą jakieś bunty, ciągle krzyk, niestety nie tylko z ich strony. Już czasami się gubię czy moje postępowanie jest właściwe czy robię coś źle. W wychowaniu niestety nie ma gotowych recept i nie ma też natychmiastowych efektów które pozwoliły by stwierdzić że ta droga jest właściwa. A szkoda. Ostatnie cztery dni spędzone z dziećmi bez Leszka nie były łatwe. Wieczorne jęki były nie do zniesienia, ale udało mi się zachować zimną krew.
A tak na osłodę moja magiczna córeczka i najsłodszy syneczek :)